J. Gościński, M. Kuźniak: „Egzamin na tłumacza przysięgłego. Tłumaczenie ustne”

Autorka recenzji: Magdalena Małek-Andrzejowska

Ta publikacja pojawiła się na rynku pod koniec sierpnia. Dotyczy ona części ustnej egzaminu na tłumacza przysięgłego. To dopełnienie wcześniejszej publikacji M. Kuźniaka, poświęconej części pisemnej.

Słowo „zelektryzowała” to będzie trochę za dużo, ale nie będę ukrywać, że już sama zapowiedź sprawiła, że – jako tłumaczka i prowadząca kursy dla tłumaczy – zaczęłam przebierać nóżkami i wypatrywać kuriera z utęsknieniem. Myślałam: czyżby nadszedł ten dzień, w którym ktoś w końcu odpowie nam na pytanie jak właściwie oceniane są egzaminy? Na co jest zwracana uwaga? Gdzie leży klucz do sukcesu na egzaminie ustnym? W końcu paczka przyszła, a ja mogłam zagłębić się w lekturze.

Co znalazłam w środku? Na początku, co dość typowe dla tej serii, dostajemy część teoretyczną, tutaj skupioną na przedstawieniu modeli, teorii, specyfice poszczególnych rodzajów tłumaczenia ustnego wykonywanych przez tłumaczy przysięgłych, zakończoną słowem na temat ewaluacji tłumaczenia ustnego. Szczególnie dla mnie ciekawy był opis modelu wysiłków Daniela Gile’a – dosyć obrazowo pokazuje, jak bardzo wymagające jest tłumaczenie ustne i jak wiele się podczas niego w umysłach tłumaczy dzieje. Fascynujące! Dostajemy także krótką wzmiankę o historii tłumaczeń ustnych jako takiej oraz o podstawach prawnych tłumaczeń ustnych wykonywanych przez tłumaczeń przysięgłych. Dla osób planujących podejście do egzaminu z pewnością cenny okaże się rozdział opisujący dość precyzyjnie przebieg części ustnej egzaminu – warto jednak wiedzieć, że sporo dodatkowych wskazówek zostało przez autorów przeniesionych do części praktycznej i zamieszczonych wśród analizy błędów.

Lwią część publikacji zajmuje część praktyczna – podzielona na ewaluację tłumaczeń ustnych, zarówno a vista jak i konsekutywnych i na ewaluację przykładowego egzaminu ustnego. Autorzy piszą, że ich celem było przeanalizowanie najbardziej problematycznych fragmentów tekstów prawniczych oraz społeczno-ekonomicznych wraz z propozycjami ich tłumaczeń przedstawionymi przez kandydatów – i bez wątpienia cel swój zrealizowali. Przedstawiają nam osiem tekstów w języku angielskim (tłumaczenie a vista) i osiem tekstów w języku polskim (tłumaczenie konsekutywne) we fragmentach, a każdemu fragmentowi towarzyszą od 1 do 3 propozycji tłumaczenia. Tematyka tekstów jest różnorodna – mamy zarówno teksty ściśle prawnicze, ale też komentarze na temat sytuacji gospodarczej czy politycznej; mamy teksty formalne, ale też bardziej dziennikarskie w charakterze. Autorzy komentują dosyć szeroko pojawiające się błędy, stosując kryteria z rozporządzenia w sprawie szczegółowego sposobu przeprowadzenia egzaminu na tłumacza przysięgłego. Analiza jest tak naprawdę wielopoziomowa – wskazywane są zarówno błędy, za które kandydaci stracili punkty, jak i takie rozwiązania, które wprawdzie nie są najtrafniejsze, ale nie odjęto za nie punktów. Wymieniane są zarówno błędy tłumaczeniowe – merytoryczne czy terminologiczne, jak i czysto językowe. Autorzy wskazują również, które usterki w tłumaczeniu mogłyby być prawdopodobnie potraktowane przez egzaminatorów jako błąd krytyczny – za który kandydat może stracić do 10 punktów.

I tak czytałam, czytałam, błąd za błędem, analizę za analizą – ciekawe to było, nie powiem – i czułam się coraz bardziej przygnębiona i przytłoczona tymi przykładami tłumaczeń, w których ciągle coś (a dokładnie: dużo cosiów) było nie tak. Jasne, dowiadujemy się też, które zwroty w zaproponowanych tłumaczeniach autorzy uznają za szczególnie trafione, choć polecam zaopatrzyć się w tabliczkę dobrej czekolady, pudełko ciasteczek albo sok winogronowy – niezwykle liczne przykłady błędów zdominowały tę część książki, przyda się Wam coś, by odgonić przygnębienie czy inne smutki. Czego niestety zabrakło to poświęcenie kilku stron na wydrukowanie tych szesnastu tekstów egzaminacyjnych w całości – na końcu książki zamieszczono tylko listę źródeł, które posłużyły jako podstawa ich opracowania. Ten brak utrudnia tak naprawdę interpretację fragmentów tekstów i ich tłumaczeń w szerszym kontekście – niektóre z omawianych fragmentów to pojedyncze słowa, frazy, czy niepełne zdania, a niektóre analizy i określenia, co jest błędem a co nie, budziły moje wątpliwości, właśnie ze względu na brak szerszego kontekstu. Zabrakło również wskazania, jak zaprezentowane propozycje tłumaczeń miałyby się do punktów zdobytych przez danego kandydata za całość tłumaczenia, a koncentracja głównie na błędach skłania do pesymistycznego wniosku, że w propozycjach kandydatów niewiele było treści poprawnych – co zapewne jest wnioskiem dosyć dalekim od prawdy. Może jednak prezentowane przykłady pochodzą nie od trzech różnych kandydatów, a od trzydziestu, dobrane tak, żeby pokazać jak najwięcej różnorodnych i możliwych do popełnienia błędów? Niewykluczone, że właśnie tak było – lecz autorzy tego nam już nie mówią.

Część praktyczną kończy ewaluacja przykładowego egzaminu ustnego: do dyspozycji mamy nagranie egzaminu na płycie CD, dostępna jest również wersja w mp3 do pobrania ze strony wydawnictwa. Tutaj autorzy pamiętali już o zamieszczeniu pełnych tekstów egzaminacyjnych, mamy również transkrypcję całości tłumaczenia z oznaczeniem błędów – podzielonych na takie same kategorie, jak we wcześniejszej części, wraz z szerokim omówieniem.

Dla osób przygotowujących się do egzaminu cenne będzie wysłuchanie nagrania i zapoznanie się z analizą. Ale można również pokusić się o samodzielne przetłumaczenie tekstów i nagranie swojej pracy na dyktafon (do odczytania tekstu do tłumaczenia konsekutywnego zatrudnijcie domownika albo życzliwą znajomą osobę!), a dopiero w drugiej kolejności zapoznać się z analizą autorów i porównać swoją wersję z propozycjami!

Czego jednak znów zabrakło to choćby szacunkowy wynik punktowy kandydatki: przy omówieniu poszczególnych błędów dostajemy informację, że za dany błąd straciła punkty, a za inny już nie i dlaczego, jednak autorzy nie pokusili się o wskazanie, czy zaprezentowany poziom może wystarczyć do zdania części ustnej egzaminu. Nie skomentowali też płynności wypowiedzi, która również jest elementem oceny egzaminu i ma wpływ na jego wynik.

Na zakończenie dostajemy deser: szereg wskazówek dla kandydatów, które wykraczają poza warstwę wyłącznie językową i merytoryczną – autorzy wspominają na przykład, że tłumacz ustny powinien znać techniki radzenia sobie ze stresem, ćwiczyć pamięć i – w czym ich publikacja pomaga – mieć świadomość tego, jak wygląda przebieg egzaminu. Sama o takich rzeczach przypominam wszystkim osobom, które się do egzaminu przygotowują, więc tym bardziej cieszy mnie to, że i tu zostało to wspomniane. Dodatkiem do książki jest krótki wywiad z tłumaczką przysięgłą, mgr Joanną Woźniczak, o praktycznej stronie tłumaczeń ustnych wykonywanych w sądach – co może kandydatom dać przedsmak tego, co ich czeka po zdaniu egzaminu. Do dziś pamiętam moje pierwsze tłumaczenie ustne w sądzie – i żałuję, że po pomoc pt. „a jak to tak naprawdę będzie wyglądało i jak się przygotować” dzwoniłam do znajomej tłumaczki, bo takich wywiadów do dyspozycji wtedy nie było.

Publikacja z pewnością będzie wartościowa dla kandydatów i dla dydaktyków przekładu ustnego, jako że uchyla rąbek tajemnicy, którą do tej pory owiana była tak naprawdę ocena egzaminów ustnych. Na przykładach bardzo różnorodnych tekstów możemy podejrzeć sposób, w jaki egzaminatorzy podchodzą do oceny błędów, które uznają za istotne, a które mniej istotne – a wszystko to ze świadomością, że tłumaczenie ustne jest zadaniem trudnym i z uwzględnieniem jego specyfiki. Jest to z pewnością bardzo przydatne! Natomiast ja odkładam książkę na półkę z ulgą, że już ją przeczytałam, i idę po kawę i czekoladę – nie będę ukrywać, że lektura najpierw przygniotła mnie ilością podkreślanych – wężykiem, wężykiem, i jeszcze raz wężykiem! – błędów wszelkiej maści, a zbyt małą skalą doceniania zdających za poprawne propozycje, a następnie pozostawiła po sobie niedosyt – właśnie dlatego, że zabrakło braku szerszej refleksji, a sporo pytań nadal pozostało bez odpowiedzi. Zapytacie, czy warto wydać pieniądz: póki co nic lepszego nie mamy, więc odpowiadam, że na pewno warto przeczytać i wydusić z tej książki to, co daje najlepsze. Koniecznie w towarzystwie czegoś dobrego na osłodę po taplaniu się w oceanie krytyki!

Wróć do kategorii