Napisała Magdalena Małek-Andrzejowska

Uwagami opatrzyła Anna Setkowicz-Ryszka

W chwili, kiedy piszę dla Was ten tekst, jest upalny lipiec. Późna wiosna, lato i wczesna jesień to w Polsce pełnia sezonu ślubnego. Jestem pewna, że przynajmniej część z Was była w tym roku już na ślubie, w rodzinie czy też wśród znajomych, albo – tak jak ja – zaliczyła własny 😉 Dlaczego o tym piszę? A dlatego, że mój własny ślub to nie była pierwsza ceremonia, w jakiej uczestniczyłam w życiu w roli innej niż gość – jako tłumaczka przysięgła „udzieliłam” już kilku ślubów w USC. Dziś opowiem wam, jak do takiego zlecenia podejść i nie stracić przy nim głowy.

Na początek – garść statystyk. W 2018 roku w Polsce zawarto nieco ponad 192 tysiące związków małżeńskich. O ile sama liczba ślubów spada, rośnie procent ceremonii cywilnych. Rośnie również liczba ślubów z obcokrajowcami. Co roku Urzędy Stanu Cywilnego rejestrują kilkanaście tysięcy takich małżeństw, a same przeprowadzają ich kilka tysięcy – w 2018 roku polscy obywatele zawarli 5424 związki z obcokrajowcami. Jeżeli ceremonia odbywa się w USC, a jedno z przyszłych małżonków nie mówi płynnie po polsku – na scenę obowiązkowo wkracza tłumacz. Od 1 marca 2015 r. – niekoniecznie przysięgły.


Często tłumacz (tu już przysięgły) parę przyszłych małżonków poznaje już w trakcie przygotowań – zlecają tłumaczenie niezbędnych dokumentów, np. odpis aktu urodzenia czy zaświadczenia o zdolności do zawarcia związku małżeńskiego wydanych za granicą. Tłumacz potrzebny jest również wtedy, kiedy para idzie złożyć dokumenty do USC. Podczas takiego spotkania w urzędzie przyszli małżonkowie składają szereg oświadczeń, np. o nazwiskach noszonych przez nich samych oraz ich przyszłe dzieci po ślubie. Naturalnym przedłużeniem takiej współpracy jest tłumaczenie samej ceremonii, mimo że sama ceremonia może być tłumaczona przez tłumacza niebędącego tłumaczem przysięgłym.

Uwaga: niektóre urzędy nadal wymagają obecności tłumacza przysięgłego lub wyraźnie naciskają, że zwykły tłumacz może być, ale lepiej, żeby jednak był przysięgły. Z rozmów z osobami udzielającymi ślubów w USC wnioskuję, że u podstaw tych żądań leżą różne, niezbyt pozytywne doświadczenia z przeszłości z tłumaczami bez uprawnień – być może wcale nie zawodowymi tłumaczami, a członkami rodziny, którzy nie poradzili sobie z tłumaczeniem na żywo pod wpływem emocji. Wyraźnie uspokaja urzędników fakt, że obok nich stać będzie tłumacz przysięgły, który z pewnością niejedno w swojej praktyce zawodowej widział. Drugim argumentem jest to, co padło z ust kierowniczki USC na ślubie, który tłumaczyłam w tym roku: tłumacz jest gwarantem poprawności złożenia przysięgi przez obcokrajowca – i dlatego urząd woli przysięgłego. Nie oznacza to oczywiście, że osoby bez uprawnień nie mają nawet mają co myśleć o tłumaczeniu na ślubie – wielu tłumaczy „zwykłych” tłumaczy na ślubach z powodzeniem! Możesz i ty 🙂

Co trzeba ze sobą zabrać:

  • dowód osobisty,
  • zaświadczenie o wpisie na listę (dotyczy przysięgłych),
  • mały notes na notatki,
  • długopis (a najlepiej na wszelki wypadek dwa),
  • wodę.

Ubiór:

  • elegancki, dostosowany do sytuacji; wybieramy raczej jasne kolory niż ciemne.
  • Czarny – bardzo odradzany, biały – zarezerwowany jednak dla panny młodej.
  • W przypadku pań: buty na niskim obcasie – tłumacz przeważnie stoi przez całą ceremonię.
  • Przy wyborze stroju warto pomyśleć też o tym, że tak jak urzędnik, tłumacz również trafi na kilka zdjęć z ceremonii i dostosować swój wygląd odpowiednio.
  • Jeżeli para młoda poprosi, by nie przychodzić ubranym na konkretny kolor – uszanujmy tę prośbę.

Dodatkowo: wydrukowany tekst przysięgi w języku obcym na małej karteczce – dajemy do ręki obcokrajowcowi, żeby sobie przeczytał kilka razy przed ceremonią. (ASR: to jest genialna rada!) To zazwyczaj uspokaja stres – daje tej osobie coś do roboty w trakcie czekania, aż wszystko się zacznie. Uwaga! Jeżeli dawno nie byliście na żadnej ceremonii cywilnej, sprawdźcie aktualne brzmienie przysięgi. Obecnie para młoda zawiera małżeństwo, a nie zakłada rodzinę 🙂 W notesie w miejscu oznaczonym zakładką wpisujemy: treść przysięgi w języku obcym oraz imiona i nazwiska przyszłych małżonków.

Ceremonia cywilna z udziałem tłumacza trwa około 20-25 minut. Zazwyczaj trzeba pojawić się w USC przynajmniej około 20-30 minut przed godziną ceremonii. Czasem urzędnik prosi jeszcze parę do swojego pokoju, aby zadać im kilka ostatnich pytań i odebrać od przyszłych małżonków i świadków dowody lub paszporty – tu przyda się im tłumacz. Oprócz tego tłumacz musi podać swoje imię i nazwisko i okazać dowód, a jeżeli jest przysięgłym – podpisuje oprócz tego oświadczenie, w którym podaje dane dotyczące uprawnień. To jest też moment, w którym warto zapytać urzędnika prowadzącego ceremonię o planowaną treść przemówienia powitalnego i życzeń – np. poprosić o rezygnację z poezji (ASR: TAK!!!), zapytać, czy planuje cytat z literatury albo poprosić o roboczy scenariusz uroczystości. Każdy urząd ma ten ogólny scenariusz nieco inny, więc warto je kolekcjonować 😉 Odpowiedzi dadzą te kilka-kilkanaście minut na przygotowanie strategii dla takiego bardziej nietypowego elementu. Wtedy też można ustalić z urzędnikiem, gdzie najlepiej stanąć w trakcie ceremonii – czy przy urzędniku przy stole, czy np. przy świadkach, przypomnieć, żeby robił przerwy na tłumaczenie. Niezależnie od tego, czy ślub odbywa się w ramach ślubnego taśmociągu, czyli w Pałacu Ślubów na Starym Mieście w Warszawie, czy w jakimkolwiek innym urzędzie, wszystkim zależy, by wszystko poszło dobrze oraz by jedynymi stresującymi się osobami byli państwo młodzi.

Często zdarza się też tak, iż oprócz pana młodego czy panny młodej, po polsku nie mówi jeden ze świadków albo część gości. Tłumaczymy zatem całą ceremonię, od momentu powitania wszystkich zebranych do końca życzeń składanych przez urzędnika.

Ceremonia zaczyna się od powitania wygłaszanego przez urzędnika – informuje on zebranych, po co w ogóle do urzędu przyszli. Mówi parę słów o roli małżeństwa i rodziny w społeczeństwie, pada kilka cytatów z kodeksu rodzinnego i opiekuńczego o prawach i obowiązkach przyszłych małżonków – czasem jeszcze nawet ze zwrotem „podstawowa komórka społeczna”. (ASR: Ale to rzadko, ja dawno nie słyszałam.) Na zakończenie swojego przemówienia zadaje młodym pytanie, czy są gotowi na złożenie zgodnych oświadczeń o wstąpieniu w związek małżeński. Przysięgę jako pierwszy składa mężczyzna, po nim kobieta. W przypadku, gdy panna młoda lub pan młody to obcokrajowiec, kolejność to: urzędnik – tłumacz – panna młoda lub pan młody, w przypadku polskojęzycznej strony: urzędnik – panna młoda lub pan młody – tłumacz. Czasem urzędnik prosi, by dla strony polskojęzycznej tłumaczyć przysięgę w całości, na koniec. Przysięga dzielona jest na malutkie kawałeczki, tak by zestresowana para młoda nie zapomniała, co ma mówić, co działa też na naszą korzyść. (ARS: Ale też jest tu jest pewna trudność, bo trzeba jednak tłumaczyć dość dosłownie, czyli po angielsku nie wychodzi najpiękniej. W każdym razie lepiej nie przygotować sobie ładnej wersji przysięgi w całości, bo potem kawałki polskiej i angielskiej wersji mogą się „rozjechać”.) Tłumaczowi przydaje się wpisana w notes treść przysięgi – aby obcokrajowiec słyszał z naszych ust to samo, co dostał chwilę wcześniej na karteczce – oraz wyraźnie zapisane imiona i nazwiska pary młodej. Jeśli tłumacz stoi akurat przy urzędniku, może rzucić okiem na nazwiska na przygotowanym protokole, ale lepiej być przygotowanym, bo możemy stać w innym miejscu. Para młoda zakłada sobie obrączki i mamy chwilę na pierwszy małżeński pocałunek. Po złożeniu przysięgi urzędnik zadaje parze młodej pytanie o nazwiska noszone po ślubie – to jest ten moment, w którym małżonkowie mogą jeszcze zmienić oświadczenie złożone podczas składania dokumentów do USC. Świadkowie pytani są również, czy potwierdzają, że para złożyła zgodne oświadczenia. Następnie przychodzi czas na podpisy na protokole. Zazwyczaj kolejność jest taka: panna młoda, pan młody, świadkowie, na końcu tłumacz. Po podpisach zostają już tylko do przetłumaczenia życzenia urzędnika. (ASR: I tu nagle może nas zaskoczyć dość długa wypowiedź, notes się może przydać!) Jeżeli zleceniodawca o to poprosi, życzenia składane przez gości również mogą być objęte zleceniem, ale szczerze pisząc jeszcze nigdy nikt mnie o to nie poprosił i z tego, co wiem z rozmów z innymi tłumaczami, tak właśnie najczęściej jest. (ASR: Mnie się zdarzyło tłumaczyć toasty. Potem dorzuciłam swoje osobiste życzenia w obu językach i poszłam.) Zostawiamy więc parę młodą i ich gości z ich szczęściem, a sami – wychodzimy.

O czym warto pamiętać? O tym, że stresują się wszyscy – w tym tłumacz, któremu udzielają się emocje zebranych. Warto wykrzesać z siebie trochę spokoju i uśmiechu, tak aby tego nie było widać i by głos nam nie drżał. Przygotowując się do zlecenia trzeba też pamiętać o tym, że jest to sytuacja wyjątkowa w życiu tych dwojga ludzi, a obecność tłumacza wpływa na oprawę całej uroczystości. Należy mieć na uwadze wzniosłość tej chwili i przygotować sobie w pamięci zasób słów i zwrotów, które uczynią zadość charakterowi uroczystości. Większość z nich da się zgadnąć lub przewidzieć. A jeżeli mimo to bardzo stresuje was niewiadoma i czas wam na to pozwala, idźcie do tego samego urzędu kilka tygodni wcześniej na inny ślub. To wiedza bezcenna 🙂

Celebrujcie samą uroczystość, cieszcie się chwilą razem z parą młodą – oczywiście nie zapominając o profesjonalnym wykonaniu tłumaczenia – a wszystko będzie dobrze.


PS. Jeśli chodzi o kwestie finansowe, polecam umówienie się na zapłatę przed uroczystością. Po samej ceremonii para młoda nie będzie miała do tego totalnie głowy. Po własnym ślubie o mało nie wyszliśmy z Pałacu Ślubów bez rozliczenia się z muzykami…

Wróć do kategorii