Biblioteczka tłumacza
Na egzamin z walizką… a w niej? Czyli o tym, co wziąć na egzamin pisemny na tłumacza przysięgłego jęz. angielskiego
Opracowanie: Agata Sadza
Często pytacie o to, czy i co można wziąć ze sobą na egzamin na tłumacza przysięgłego. Poza dowodem tożsamości, długopisem (a właściwie długopisami – warto mieć zapas), butelką wody i ew. drobną i nieuciążliwą dla innych przekąską oraz paczką chusteczek wystarczy jedynie… walizka książek😊
Co można spakować?
Ministerstwo nie precyzuje listy dozwolonych/niedozwolonych tytułów, ale daje pewne wskazówki. Wynika z nich, że:
| WOLNO MIEĆ NA EGZAMINIE (W WERSJI PAPIEROWEJ): |
NIE WOLNO MIEĆ NA EGZAMINIE: |
| słowniki, w tym słowniki dwujęzyczne (ogólne i tematyczne) | materiałów w wersji elektronicznej |
| własny glosariusz (w formie słowniczka, koniecznie bez tłumaczeń całych zdań) | tekstów ustaw (w żadnej wersji językowej) |
| encyklopedie, leksykony | własnego glosariusza zawierającego tłumaczenia całych zdań/fragmentów tekstu |
Nie ma ograniczeń co do ilości materiałów, wiele osób przyjeżdża na egzamin z walizką pełną książek. Warto jednak pamiętać, że:
- wszystkie materiały trzeba będzie wyjąć i zmieścić przed sobą na stole tak, żeby zostawić sobie wystarczająco dużo miejsca na wygodne pisanie, butelkę z wodą itp. i żeby sprawnie i bez zamieszania, które przeszkadzałoby innym, móc odnaleźć słownik/glosariusz i z niego skorzystać;
- członkowie komisji mogą chcieć zweryfikować każdą książkę, którą ze sobą macie (a to zajmuje czas i wydłuża nerwy przed rozpoczęciem egzaminu);
- sam egzamin jest tak skonstruowany, że presja czasu jest spora, więc wszystkie materiały, które macie na stole, to nie tyle pomoce naukowe, co koła ratunkowe – będziecie z nich korzystać tylko w bardzo ograniczonym zakresie, inaczej po prostu nie zdążycie napisać tego, co przecież wiecie, jak przetłumaczyć.
Jakie zatem zabrać słowniki?
Swoje ulubione! Na pewno dobrze jest wziąć materiały, które znacie i z których potraficie sprawnie korzystać. Jeśli zamierzacie kupić nowe publikacje, zadbajcie o to, żeby przed egzaminem się z nimi oswoić. Trzeba jednak przyznać, że w epoce komputerów coraz trudniej jest o faktycznie nowe pozycje, a niektóre starsze dostępne są już tylko z drugiej ręki i czasem trzeba na nie polować…
Na pewno warto mieć ze sobą dobry ogólny słownik dwujęzyczny. W tych większych znajdą się nawet całkiem specjalistyczne terminy. Oto przykłady dużych i solidnie opracowanych pozycji:
- Słownik angielsko-polski English-Polish Dictionary PWN Oxford i do kompletu Słownik polsko-angielski Polish-English Dictionary PWN Oxford, ewentualnie Nowy słownik angielsko-polski polsko-angielski PWN Oxford,
- Nowy słownik polsko-angielski, angielsko-polski Fundacji Kościuszkowskiej.
Skoro o dwujęzycznych publikacjach mowa, mogą się też przydać słowniki tematyczne/specjalistyczne. Katalog tematów, jakie mogą pojawić się na egzaminie, jest teoretycznie niewyczerpany (i kto wie, może wreszcie przydałby się ten słownik hydrogeologiczny czy żeglarski, który od lat kurzy się na półce), ale wobec wspomnianych już ograniczeń, warto postawić na to, co systematycznie wraca, czyli prawo, ekonomia, finanse, rachunkowość.
Od lat dużą popularnością cieszy się wydany słownik autorstwa państwa Jaślanów:
- Słownik terminologii prawniczej i ekonomicznej angielsko-polski, Jaślan Henryk, Jaślan Janina, Wiedza Powszechna (najlepiej 2009 lub 2015).
W drugą stronę można liczyć na:
- Polsko-angielski słownik terminologii prawniczej, Ewa Łozińska-Małkiewicz, Joanna Małkiewicz. Wydawnictwo EWA Jerzy Małkiewicz.
Warte polecenia są również słowniki wydawane przez Wydawnictwo Beck:
- Dictionary of Law Terms. Słownik terminologii prawniczej. English-Polish/Polish-English, Ewa Myrczek-Kadłubicka;
- The Great Dictionary of Law and Economics. Vol. I. English – Polish + Vol. II. Polish – English, Ewa Ożga.
W sprawach okołofinansowych przydają się słowniki opracowane przez Romana Kozierkiewicza, na przykład któryś z tych dwóch (również z Wydawnictwa Beck):
- Dictionary of Finance Terms for Professionals. English-Polish. Polish-English. Słownik fachowej terminologii finansowej. Angielsko-polski, polsko-angielski;
- Dictionary of Finance Terms for Professionals. English-Polish. Polish-English. Słownik fachowej terminologii finansowej. Angielsko-polski, polsko-angielski.
Jeśli zdarza Wam się korzystać z tego typu materiałów i umiecie to robić sprawnie, można też rozważyć jakiś specjalistyczny słownik jednojęzyczny, zwłaszcza po angielsku np. słynny Black’s Law Dictionary (najnowsze wydanie to 12th edition, ale i pięć wydań wstecz będzie ok – prawo USA) albo Oxford Dictionary of Law (prawo UK i EU).
Jak przygotować glosariusz?
Tutaj znowu odpowiedź brzmi: po swojemu.
Co na pewno warto rozważyć?
- podzielenie glosariusza na dwie części albo w ogóle opracowanie dwóch osobnych glosariuszy (polski-angielski, angielski-polski)
- niektóre terminy tłumaczymy przecież w zasadzie tylko w jedną stronę;
- przygotowanie swojego glosariusza samodzielnie
- tylko wtedy macie szansę się w nim odnaleźć, a do tego opracowywanie glosariusza to świetna powtórka terminologii;
- zadbanie o przyjazną stronę graficzną
- dobrze sprawdzają się glosariusze w formie estetycznej tabeli, w której treść zapisana jest czytelną czcionką i z zachowaniem odpowiednich odstępów, a np. w prawym górnym rogu każdej strony umieszczona jest wskazówka dotycząca „aktualnej” litery bądź obszaru tematycznego;
- zadbanie o formę glosariusza
- można (samodzielnie bądź w punkcie ksero) zbindować glosariusz, dzięki czemu nic się nie rozleci i łatwo będzie go przeglądać;
- ustalenie sposobu organizacji glosariusza
- całość alfabetycznie albo kategoriami (np. prawo i postępowanie cywilne, prawo i postępowanie karne, inne), a potem alfabetycznie;
- własne (ale niezbyt skomplikowane!) sposoby organizowania zawartości
- kolorowe przekładki albo wydrukowanie poszczególnych obszarów tematycznych bądź jednego z nich na kartkach w określonym, niezbyt intensywnym kolorze (dzięki temu łatwo zapamiętać, że np. prawo i postępowanie karne masz na szarych kartkach, a terminologię UE na żółtych, i później je szybko odszukać).
Powyższe propozycje to tylko… propozycje. Jest ich sporo, ale to nie oznacza, że potrzebujecie wszystkich – wybierzcie to, co czujecie, że Wam się przyda na egzaminie i po nim, i to, co już Wam się sprawdza w zadaniach tłumaczeniowych.
A poza tym: nie dajcie się zwariować. Oddychajcie głęboko i pamiętajcie, że najważniejsze zasoby macie w głowach. Powodzenia!